Polecany post

16 lutego 2018, wracam do kraju, a co potem?

fot. wojtek111 -Polska ma najwyzszy wskaznik umow terminowych w calej UE - podsumowal polski rynek pracy Dominik Owczarek z Instytutu S...

Ramadhan - lipiec i sierpien dla wytrwalych

Polowa lipca. W Madrycie 38-42 stopnie w cieniu. Pot cieknie juz nie strumieniem, a leje sie jak z cebra po koszulach, rekawach, zakamarkach spodni. Wyobrazam sobie zakryte szczelnie kobiety - w hijabach, sukmanach i...widze tylko omdlenie.

Zaczelismy Ramadhan, miesiac postu i dobrowolnego wyrzeczenia. Nie bedziemy pic ani jesc do zmierzchu, do wieczornej modlitwy ok. 21.30. To bardzo trudne dla kogos, kto uwielbia jesc i musi miec cos w ustach co 4 godziny. Pierwszy dzien zaczynam od suszy w ustach, potwornego bolu glowy i kuszacych zapachow z pobliskiej tawerny, ktore wierca mi w mozgu dziure. Dziura zieje aromatem frytek, kebabow, smazonych ryb i ciast. Wszystko wydaje sie kuszace. Ale nie, nie moge - probuje przemowic do swojej swiadomosci. H. jest w lepszej kondycji, smieje sie z mojego podlego nastroju, glaszcze po glowie, aby zniwelowac tepy, nieustepujacy bol w skroniach.

-Jesc....-na tyle tylko mnie stac.

A przeciez nie mozemy zniesc upalu w naszym pokoju. Nie dziala wiatrak, zimny prysznic, plukanie ust lodowata woda. Wylegamy na ulice. Probujemy oszukac glod, spacerujac po zaulkach Madrytu. Zagladamy do znajomego locutorio sprawdzic poczte, porozmawiac ze znajomymi. Probujemy oszukac czas. Jednak czas dluzy sie niemilosiernie. Godziny mijaja na czekaniu na posilek, ograniczaniu aktywnosci do minimum. I na czytaniu. To naprawde senne popoludnia.

Cala Hiszpania zreszta jest senna. Lipiec i sierpien to miesiace urlopow. Jesli jakies biuro pracuje, pracuje po 4 godziny i pracownicy ociagaja sie z jakakolwiek aktywnoscia, ktora nie jest picie kawy. A ze dwoje imigrantow probuje tutaj zaczac nowe zycie - to interesuje ich mniej niz nowy stroj ksieznej Letizii.

Czekamy na wrzesien bo, jak obiecala prawnik, ktora zamierzam poznac, "wszystko bedzie zalatwione w 4 miesiace"...

Brak komentarzy: