Polecany post

16 lutego 2018, wracam do kraju, a co potem?

fot. wojtek111 -Polska ma najwyzszy wskaznik umow terminowych w calej UE - podsumowal polski rynek pracy Dominik Owczarek z Instytutu S...

28 lutego 2015: Dzieci-zolnierze

Ben ma w tej chwili 25 lat. Wyglada na starszego. Blizny na twarzy, amatorski tatuaz na przedramieniu w ksztalcie gwiazdy. Ramiona jako takie - chude i bez zycia. Tak samo watla szyja zdaje sie zalamywac pod ciezarem glowy. Duzej, kanciastej, z oczyma bez wyrazu. Kiedy mowie mu, ze 12 lutego byl miedzynarodowy dzien przeciwko uzywaniu dzieci podczas konfliktow zbrojnych, patrzy w kufel piwa, potem na swojego sasiada z baru, ktory potem opowie jego historie.

Ben szesc lat spedzil w Belgii, dwa lata we Wloszech. Pochodzi z Demokratycznej Republiki Konga. Niewiele mowi - wypowiadanie sie nadal sprawia mu trudnosc. Przy kazdej probie wykrzesania zdan ucieka oczyma od rozmowcy i bardzo sie poci. W koncu przerywa sam sobie, nerwowo macha rekami. I siega po piwo. W 2008 roku otrzymal status uchodzcy, a w wczesniej, latem 2007 roku zostal zdemobilizowany przez UNICEF. Sluzyl w armii walczacej po stronie rzadu kongijskiego. Ma zal do organizacji miedzynarodowych, ze po demobilizacji nie zrobily nic, aby poprawic sytuacje jego i jego kolegow. Po walkach wielu nie radzi sobie z rzeczywistoscia, sa postrzegani jako "potwory", maszyny do zabijania. Ucieczka z Konga, jak mowia przyjaciele Bena, pozwolila oderwac sie od zycia w Afryce.

To skromne swiadectwo dawnego zolnierza (w tej chwili raczej "emerytowanego" uchodzcy) nie przekaze prawdy o dzieciach, ktore byly uzywane jako sila zbrojna podczas konfliktow. Wedlug dzialaczek belgijskiego stowarzyszenia WAPA (War Affected People's Association), na swiecie liczba dzieci-zolnierzy waha sie miedzy 250 a 300 tys. Jedna trzecia "zolnierzy" to dziewczynki. W Ugandzie, gdzie organizacja przeprowadza socjalizacje bylych zolnierzy, ok. 80% rebelianckiej armii "Pana" (LRA) stanowily dzieci. Jak podaja dzialaczki, w pozniejszym zyciu dzieci-zolnierze sa pozostawione same sobie. Miejscowi odmawiaja im zawierania malzenstw, nie daja pracy. A czesto sami zolnierze nie podejmuja aktywnosci, aby wyjsc z matni. Staja sie pozywka dla radykalnych ruchow ideologicznych, przemycaja bron i narkotyki.

Pewnie wielu zapyta, po co taki post w blogu o emigracji. Coz, uchodzcy to ludzie o rozmaitych historiach. Tez stanowia w jakis sposob sile migrancka, ktora egzystuje "obok" imigrancji zarobkowej. Dawni zolnierze to jednostki specjalne, ale nie wolno o nich zapominac. Zwlaszcza, ze czesto potem potrzebuja pomocy takich imigrantow, jak my. A co sie dzieje "obok"? UNICEF pertraktuje z armia Poludniowego Sudanu, od kilku lat zaangazowana w wojne domowa o uwolnienie blisko 3000 dzieci i zdemobilizowanie ich. Organizacja planuje polaczenie dzieci z ich rodzinami.


Korzystalam z: "Metro" 12 lutego 2014, s. 9.

Brak komentarzy: