Polecany post

16 lutego 2018, wracam do kraju, a co potem?

fot. wojtek111 -Polska ma najwyzszy wskaznik umow terminowych w calej UE - podsumowal polski rynek pracy Dominik Owczarek z Instytutu S...

12 wrzesnia 2015, refleksje o domu

- Twoj dom jest tam, gdzie jestes szczesliwa - powiedzial mi kiedys ktos bliski w momencie, kiedy decydowalam sie po raz kolejny spakowac manatki i ruszac do innego miasta w Polsce. Telefon od rekrutujacej mnie pracownicy z tamtego miasta odebralam w samochodzie, ktory wiozl mnie do jednego z najpiekniejszych polskich miast - Kazimierza Dolnego. W zupelnie przeciwnym kierunku.

Wtedy potraktowalam ten telefon jako zart i zgodzilam sie w zasadzie bez zastanowienia na rozmowe, przelozona z powodu mojego wyjazdu na odlegly termin. Pamietam jednak, ze tuz przed wyjazdem na test i wywiad rekrutacyjny naszlo mnie wiele watpliwosci: jak sobie poradze, przeciez wlasnie podjelam decyzje o powrocie do mojego miasta rodzinnego, a w tym miescie nie mam nikogo.

Podobnie czulam sie pakujac walizki do kolejnych panstw. Najpierw Hiszpania, potem Belgia, kolejne powroty do Polski i poczucie rozczarowania, ze jednak sie nie udalo. O ile bowiem w Polsce praca na mnie czekala i bylam poszukiwanym specjalista, o tyle za granica...moich przelozonych nie obchodzily moje dyplomy (wyksztalcony pracownik kosztuje wiecej, bo zgodnie z widelkami plac za dyplom trzeba dac premie). Bywalo, ze pracowalam bez odpoczynku we wszystkie dni tygodnia, ze pracowalam "na akord", ze mialam mnostwo dni wolnych, bo nie bylo szefa, ktory mogl dogladac mojej pracy. Zylam przez kilka lat albo w pospiechu, albo w oczekiwaniu na zaplate, albo w potrzebie udowodnienia sobie, ze moja praca to tylko aktywnosc tymczasowa. Ze bedzie lepiej.

Moze dlatego, kiedy nie mialam oparcia w pracy i nie lubilam tego, co robilam, szukalam oparcia w Domu. Stal sie on dla mnie najwazniejszym miejscem, odskocznia od zgielku. Miejscem, gdzie moglam sie schronic, gdzie moglam wreszcie zaczac robic to, co lubie. Choc posiadalam tylko kilka ksiazek, najpotrzebniejsze ubrania, laptop i przybory do pisania, bylam szczesliwa. W zasadzie w kazdym z miejsc w Europie, w ktorych przyszlo mi zyc, znajdowalam Dom. Nawet, jesli jego sciany pokrywala wilgoc i grzyb, nawet, jesli w napredce skleconym pokoju obok (szafa sluzyla za sciane), mieszkalo kilka kobiet, jak ja szukajacych pracy i innego zycia od tego, do ktorego przywykly w swoich ojczyznach.

To one mowily mi: tu jest wolnosc. Jestes soba i nikt nad Toba nie stoi, nie tlumaczy: zostajesz w domu, bo tu jest miejsce kobiety. Albo: mamo, dlaczego jestesmy biedni i nie stac nas na szkole dla mnie? Ale Dom jest tam, gdzie Twoja rodzina - dodawaly. Ich lata wyrzeczen dla Domu, praca na czarno i bytowanie bez mozliwosci skorzystania z opieki lekarskiej, bez podstawowych praw byly dla mnie inspiracja. One zreszta sie nie poddawaly. Jesli pracy nie bylo, godzily sie pracowac jako opiekunki z zakwaterowaniem w odleglych czesciach kraju. Jesli nie byly szczesliwe w zwiazkach z mezami, ktorzy zostali "tam", mogly pozwolic sobie na rozwod i zycie od nowa. Tlumaczyly, ze w ich krajach takie zachowania nie bylyby mozliwe. Kiedys wrocimy do Domu na naszych warunkach - powtarzaly, a ja zaczelam, jak one, szukac drogi do swojego.

Kazda z przeprowadzek pokazywala mi jednak, ze to nie o droge chodzi. Dom moze istniec we mnie. Dlatego moge powiedziec, ze dzis mam Dom - bo zyje w szczesciu i spokoju. Aczkolwiek moj obecny kraj pokazuje, ze nie mam jeszcze prawa czuc sie jak tamtejszy obywatel (jesli nie bede pracowac, moga zabrac mi karte pobytu, aby dostac lepsza prace, musze podszkolic swoje jezyki obce i kompetencje zawodowe, wciaz czuje tez tymczasowosc mojego miejsca zamieszkania), tak - odnalazlam swoj Dom. Moj Dom jest tam, gdzie jestem ja i moj partner, ale takze tam, gdzie zostawilam moja polska rodzine i psa i tam, gdzie jest moja tesciowa ze szwagrem i jego bliskimi. Mamy wiec trzy Domy polaczone pomostem Europy, pomostem swiata. I to jest to szczescie, ktorego szukalam.



Brak komentarzy: