Polecany post

16 lutego 2018, wracam do kraju, a co potem?

fot. wojtek111 -Polska ma najwyzszy wskaznik umow terminowych w calej UE - podsumowal polski rynek pracy Dominik Owczarek z Instytutu S...

10 stycznia 2016, "bezpieczne" i "niebezpieczne" dzielnice

Zajecia z francuskiego. Nauczycielka pyta nas, jakie mamy plany na 2016 rok. Jeden z kolegow, Turek z pochodzenia:
- Ja chce kupic mieszkanie. Ale mam specjalne kryteria: duze, jasne, niedrogie i nie w dzielnicy Molenbeek.
- Kto wie, moze za kilkanascie lat mieszkanie tam byloby wiele warte. Dwadziescia lat temu dzielnica Schuman [dzis znajduja sie tam instytucje europejskie] byla najbiedniejszym miejscem w Brukseli. A jednak ci, co mieli tam mieszkania, dzis sa milionerami. Moze warto to przemyslec.
Zabralam wtedy glos i powiedzialam, ze i ja chcialabym sie stamtad wyniesc. W drodze do domu myslalam, ze jednak w tzw. dzielnicy o zlej opinii mieszka sie calkiem zwyczajnie. I jesli w calym kraju panuje niezwyczajna atmosfera a odpowiedzia na zagrozenie sa patrole policji i wojskowi rozstawieni w kazdym kacie, to jednak, paradoksalnie, w mojej "zlej" dzielnicy jest najbezpieczniej.

Opinia o tej dzielnicy krazyla w ciagu ostatnich tygodni z ust do ust jak jakies przeklenstwo. "Nie chodz tam sama, zwlaszcza po 21.00", "wystrzegaj sie tej ulicy, bo napadaja", "jak nie jestes stamtad, mozesz miec nieprzyjemnosci". Podobnie mnie ostrzegano przed Praga Pln., kiedy mieszkalam w Warszawie. Istotnie, po 21.00, kiedy wracalam od przyjaciolki, czulam sie nieco dziwnie w towarzystwie pijanych chlystkow stojacych pod wiata autobusowa. Ale jeszcze nie raz przechadzalam sie po tej dzielnicy wieczorowa albo nocna pora i nigdy nie spotkalo mnie nic zlego. Podobnie czulam sie, wracajac pozna pora z koncertow do mojego nowego domu.

Ta "piekielna" dzielnica stala sie kozlem ofiarnym systemu. Zamiast wypracowac konkretna i egzekwowana systematycznie polityke integracji, miasto zostawialo pewne narodowosci samym sobie. W ciagu kilkunastu lat nie zrobiono wiele dla poprawienia sytuacji niewyksztalconych imigrantow, a i oni sami wiedzieli, jak wykorzystac slabosci polityki spolecznej. Trwanie w relacji zaleznosci calych rodzin - to najwieksze fiasko tutejszego planu. Ale opinia o dzielnicy nie jest bynajmniej "wina" jej mieszkancow. Propagowaniu idei "radykalizmu" i "kolebki terroryzmu" pomogly media. Najpierw lokalne, potem miedzynarodowe. Temat sprzedawal sie jak swieze buleczki w chodliwej piekarni, a wladze go podchwycily i zapowiedzialy "czyszczenie" dzielnicy z mieszkancow potencjalnie zagrazajacych porzadkowi spolecznemu.W ciagu tygodnia opinia o dzielnicy zniweczyla lata pokojowego wspolistnienia wielu spolecznosci w jednym miejscu.

fot. mat. dystrybutora
Epilog: jeszcze przez kilka tygodni mozemy obejrzec w kinach film "Black", ktory eksploatuje utarty topos "Romea i Julii", umieszczajac akcje w dzielnicach "1080" i "Black Bronx" - czyli Molenbeek i Matongé. Obie maja od lat fatalna opinie miejsc handlu narkotykami, wysokiego odsetka przestepczosci i analfabetyzmu oraz, to nowosc po zamachach w Paryzu, radykalizmu. Jednak reprezentanci dwoch wrogich sobie grup (w rzeczywistosci raczej wspolpracujacych), potrafia udowodnic, ze mieszkancow biednych dzielnic stac na luksus sprzeciwu wobec czlonkow wlasnych spolecznosci, gdy chodzi o milosc.

Film okazal sie sporym sukcesem, a mimo to byly kina, ktore odmowily jego wyswietlania. Zdaniem "cenzorow" niewesola sytuacja dzielnicy 1080 jest tutaj pokazana w jeszcze mniej korzystnym swietle. W rzeczywistosci tak nie jest - Matongé lezy w najbardziej dynamicznej dzielnicy Ixelles (studenckiej, europejskiej), rzut beretem od ekskluzywnej ulicy handlowej Chausée d'Ixelles. A Molenbeek ma prezne centrum kultury, w ktorym dzialaja teatry, grupy taneczne i artystyczne. Mieszkacy zas potrafia sie zjednoczyc i powiedziec "nie" szkodzacej latce "kolebki terroryzmu". Jestem jednym z nich. 



Brak komentarzy: