Polecany post

16 lutego 2018, wracam do kraju, a co potem?

fot. wojtek111 -Polska ma najwyzszy wskaznik umow terminowych w calej UE - podsumowal polski rynek pracy Dominik Owczarek z Instytutu S...

[relacja] Kongres Kobiet w Brukseli - w poszukiwaniu roznorodnosci

Drugi Kongres Kobiet w Brukseli za nami. Fajnie jest pogadac po polsku o problemach trapiacych kobiety-zony, kobiety-matki, kobiety-singielki, kobiety, ktore nie chca sie utozsamiac z zadna z grup w miedzykulturowym miescie.Czy jednak Kongres zrealizowal w pelni swoje tegoroczne zalozenie: "Polka w Europie: bezpieczna, zdrowa, wielokulturowa"?

Mam wrazenie, ze nie do konca. Jakbysmy ten nasz feminizm i wielokulturowosc aspirowaly w teorii. A w praktyce jednak aplikowaly wizje bialego feminizmu glownego nurtu w Brukseli - miescie wielu narracji i kultur przenikajacych sie wzajemnie. Nurtu tutaj przebrzmialego.

Chcemy zachowac "polskosc" w kontaktach z dziecmi, chcemy wpajac im nasza kulture i uwazamy, ze religia naszych partnerow nie gra nadrzednej roli (potrafimy stworzyc zwiazki z mezczyznami pochodzacymi z krajow muzulmanskich, kultur plemiennych). Wiecej, ze pewnie gdyby grala jakas role, to pewnie bysmy sie nie zdecydowaly na zwiazek. Ale umiemy obejsc kwestie pochodzenia, kultury i zyc na terytorium neutralnym, europejskim. A priori ani naszym, ani naszych mezow. A jednak, jak afirmowalysmy podczas pierwszej edycji Kongresu - "jestesmy u siebie". Bo sobie te przestrzen zbudowalysmy, bo dzieci hoduja swoja kulturowa cebulke zlozona z kilku jezykow, wartosci, jakie nam przyswiecaja i miejsca/miejsc, w jakim/jakich sie wychowaly. Mamy "cyrk w budowie", jak podsumowala jedna z panelistek - Ewa Edwards - i jakos radzimy sobie z tym stanem rzeczy.

Polska badaczka, seksuolog, dr Grazyna Czubinska pokazala badania z Wielkiej Brytanii, ktore mozna zuniwersalizowac (pisalam zreszta juz o tej tendencji kilka miesiecy wczesniej). Otoz Polki (i Polacy) rozluzniaja swoje zachowania seksualne po wyjezdzie na emigracje. Wzrasta srednia liczba partnerow seksualnych, o 30% rosnie odsetek zachowan ryzykownych. Czyli seks z przypadkowym partnerem bez zabezpieczenia. Zdaniem specjalistki, Polki nie umieja korzystac z praw, ktore sa dane w UK (i, moge powiedziec, w innych krajach UE): dostep do antykoncepcji, ochrona prawna ofiar przemocy, dostep do zabiegu przerywania ciazy, budowa zwiazkow opartych o partnerskie relacje). Jak dodala inna panelistka, Kasia Bratkowska, Polki sa wciaz "czarnym ludem", ktory sie wstydzi swojego ciala, swoich potrzeb i stara sie o uznanie. A jak juz wybieramy inny styl zycia, jestesmy egoistkami, "suczami". Warto dodac, ze przyjezdzamy z ciezka baza kulturowa: o seksie sie nie mowi, slowo nie pada ani razu w podrecznikach w WDZ uczonego w Polsce. Malo tego, jestesmy "szczute kutasem", jak powiedziala inna uczestniczka Kongresu, dr Iwona Chmura Rutkowska.

Fajnie. Ale jak zachowujemy sie, wyjezdzajac do spoleczenstw juz uksztaltowanych, ktore odrobily lekcje parytetow, zrobily dziure w szklanym suficie i daly prawo wyboru kobietom do tego, co maja myslec, czuc, jak maja sie ubierac i pozwolily ksztaltowac tozsamosc w zgodzie ze soba? W dyskusji o "Obcym", ktory jest w nas, widac bylo pewna konsternacje. Tak w stosunku do religii (wyszlo na to, ze bycie Polka-muzulmanka jest egzotyczne), jak w stosunku do Innego - uchodzcy, uchodzczyn. Wydaje sie, ze nie umiemy wyjsc poza papke medialna (kto uchodzca, kto imigrant?), nie umiemy tez zajac konkretnego stanowiska. Jest wciaz: tak, przyjme uchodzcow, ale...W praktyce psychologicznej mowimy, ze to zmiekczone "nie". Wiec czy nie mamy problemu z "Obcym"? Czy innej religii, innego "backgroundu" kulturowego nie traktujemy jako "nie ma problemu, jesli mnie nie dotyczy"? W dyskusji, ktora miala byc bardziej filozoficzno-socjologiczna, zdecydowanie zabraklo waznego glosu (albo byl on subtelnym szeptem), dlaczego boimy sie "Obcego"? Tu odwolam sie do Julii Kristevej:
"Obcy nie jest ani ofiara romantyczna naszego wrodzonego lenistwa, ani intruzem odpowiedzialnym za problemy tego swiata. Ani wzchodzacycm objawieniem, ani tez przeciwnikiem koniecznym do wyeliminowania, aby przypodobac sie grupie. Niespodziewanie, obcy w nas mieszka".

Czy nie jest tak, ze problem watlej tozsamosci europejskiej, naszych newralgicznych "bialych fundamentow" kultury mieszkal w nas od zawsze? Ale, powiedzmy sobie, tlil sie malym plomyczkiem, a nagle stal sie widoczny? Czy nie jest tak, ze nie podoba nam sie, ze uchodzcy i imigranci - ludzie, ktorzy maja przeciez prawo do lepszego zycia i marzen - wzieli sprawy w swoje wlasne rece, na przekor prawom, konwencjom i rozgrywkom politycznym?

Podsumowujac wydarzenie wraz z ostatnimi prelegentkami Kongresu - perspektywa belgijskiego feminizmu to zdobycze dzialaczek/dzialaczy wychowanych w wyznaniu katolickim, ktore maja nadzieje na wzmocnienie pozycji kobiet poprzez dzialania mezczyzn-feministow i dzialania spolecznosci muzulmanskiej, ktora wykorzysta i doceni te zdobycze. I znow - dialog pokolenia "bialych" feministek. Brakuje feministek jak Fadila Laanan czy polityczek o korzeniach imigranckich, ktore walczyly o powolanie Ministerstwa Praw Kobiet. Moze jestem womanistka (to kolejna propozycja nurtu stojacego paralelnie do nurtu feminizmu glownego nurtu), a moze to ja jestem tym "obcym", ktory powinien sie nieco "uladzic"? Zostawiam, Was, drogie Panie, Kolezanki, z cytatem z Kristevej i zycze nam wiecej takich (wieloglosowych) inicjatyw:

Brak komentarzy: