Polecany post

16 lutego 2018, wracam do kraju, a co potem?

fot. wojtek111 -Polska ma najwyzszy wskaznik umow terminowych w calej UE - podsumowal polski rynek pracy Dominik Owczarek z Instytutu S...

13 sierpnia 2017, artysci na uchodzctwie, czyli refleksje o fatum pamieci

Felix Nussbaum 'Exile'
Kiedy patrze na ten obraz (przypadkowo odkryty podczas grzebania w sieci, widzialam inne plotna na wystawie "Niewidzialne Museum" w centrum kultury Wiels), widze czlowieka zlamanego, bezradnego. Pomieszczenie, w ktorym skulil sie mezczyzna, jest puste, jakby zostalo juz oproznione na wyjazd. Na niemozliwie dlugim stole stoi tylko globus przypominajacy, ze dom bedzie od teraz gdzie indziej. Tam, gdzie bedzie wzglednie bezpiecznie, gdzie nie zapytaja, kto, jak i z kim. Gdzie bedzie mozna tworzyc jako artysta, a nie jako Zyd, muzulmanin, chrzescijanin, dziecko ulicy czy rodzina opozycyjnego polityka.

Ten obraz przypomina mi ksiazki, ktore ostatnio przeczytalam: "Emigranci", niemieckiego pisarza W. G. Sebalda i rodzimego Henryka Grynberga "Uchodzcy". Jedna i druga sa pozornie zapisami wspomnien autobiograficznych (Grynberg), lub biograficznych czterech postaci (fikcyjnych, choc wydaje sie, ze istniejacych naprawde po zapoznaniu sie z obszernym materialem zdjeciowym dolaczonym do ksiazki). Co je laczy? Wszystkie narracje sa tworzone przez postac z obrazu Nussbauma. Ludzi bez korzeni, odlaczonych jak gitara od pradu, od zycia. Zdolni do tworzenia, ale jakos pusci, bez energii, ktora popychala ich ku awangardzie w ich krajach. Niemcy, Polska, a docelowo Stany Zjednoczone, Szwajcaria, Izrael, Wielka Brytania. Grynberg nawet doslownie zauwaza, ze jeden z jego bohaterow, Marek Hlasko, po prostu nie potrafil pisac bez polskiej rzeczywistosci i tej mentalnosci, jednak odleglej od amerykanskiej. Frykowski czy sam Grynberg rowniez szukali inspiracji, ktorej jakos za oceanem bylo mniej. Byl alkohol, latwe okazje do zarobku, ale nie w zawodzie, w ktorym zablysneli w Polsce. Bohaterowie Sebalda z kolei izolowali sie od spolecznosci (w szklarni, w zakurzonym atelier, w odleglych zakatkach Europy), aby przeszlosc nie dawala znac. W obu ksiazkach niemozliwa ucieczka doprowadzala do samobojstw, samounicestwienia (terapia elektrowstraszami wujka Ambrosa), dziwactw (jak malowanie w pomieszczeniu pelnym smieci, bibelotow i ulatniajacego sie kurzu albo kontemplowanie starych plocien sprzed II wojny swiatowej przy uzyciu lupy w poszukiwaniu odpowiedzi na zabojstwo rodzicow). Pamiec rodzinna doprowadzala kolejne pokolenia do obsesyjnego szukania prawdy, grzebania w przeszlosci, w konfrontacji z trauma. Ale czy to spotkanie uleczalo? Na pewno dostarczalo wiedzy, co tak naprawde mialo miejsce. Bol jednak obecny jest w kazdej z opowiesci, kazdej karcie i zyciorysie. Nawet u czytelnika, ktory przeciez odbywa te podroze w przeszlosc, nierzadko wspominajac wlasne historie rodzinne.

Wrocmy do obrazu. Jako widz mozemy snuc tysiace przypuszczen. Ale po zapoznaniu sie z zyciorysem malarza, Felixa Nussbauma, szybko odkryjemy wspolna nic losow z jego malowanymi modelami i nim samym. Zydowskiego pochodzenia (jak wszyscy z powyzszych bohaterow), byl jednym z obiecujacych malarzy ruchu surrealisttycznego w miedzywojennych Niemczech. Po dojsciu do wladzy Hitlera najpierw ukrywal sie z zona Felka w Brukseli, a potem w Ostende. Kiedy Nazisci dotarli i tam, zostal przewieziony do Francji, a kiedy ukrywajacych sie malzonkow znaleziono w jednym z domow przyjaciol, zostali przetransportowani do Oswiecimia. Tam zginela cala rodzina Nussmauma: rodzice i brat. Ostatni z zyjacych czlonkow rodziny zmarl z wycienczenia w Stuthof.

Czy powinnam impregnowac czytajacych, kiedy opisuje historie z zeszlego stulecia? Nie, bo te historie i te narracje powtarzaja sie wsrod obiecujacych artystow-uchodzcow, ktorzy przybywaja do Europy teraz. Malarze, muzycy, poeci staraja sie o azyl, majac za soba wycienczajace podroze z wlasnych krajow, reperkusje, a czesto zabojstwa czlonkow rodziny przez rezim, ktorego byli przeciwnikami. Ta pamiec: o wlasnej ziemi, o rodzinie, o przodkach przesladuje i czasem nie pozwala na integracje, o jaka chodzi spolecznosci przyjmujacej. Jak napisal w lisciku post-it pewien somalijski uchodzca, mlody poeta, ktorego kiedys poznalam:
 "Jest wiele drzwi, ktore bede dla Ciebie zamkniete. Miej odwage je otworzyc, a wtedy przeszlosc przestanie Cie scigac. Przyszlosc zagosci na Twojej twarzy usmiechem i tysiacem motyli. Idz i odlec w chmurach".
Albo bohater Sebalda:
"Jest taka niemiecka okrutna bajka, w ktorej jesli tylko poddasz sie czarowi, bedziesz musial mu ulegac do konca, az Twoje serce peknie, bez wzgledu na to, ile pracy wlozyles w jego zdjecie - w tym kontekscie tym czarem jest pamiec, pisanie i czytanie".
Czytajmy, piszmy, i pamietajmy, chocby byla to lektura bolesna.

Brak komentarzy: